Mam już siebie dość, czas postawić sprawę w jasnym, wyraźnym świetle.
Zrozumiałam kilka rzeczy i już pokazuję, jak się wszystkiego imać, z czym miałam problemy i już nie powinnam mieć. Skoro piszę coś na blogu to muszę być fair wobec siebie i czytelników - zacząć realizować to, czego tyczą się rozważania.
Jak jeszcze raz będę się rozwodziła na jakiś temat lub narzekała, a potem czegoś w sobie nie zmienię i nie spróbuję się poprawić to pozwalam na zruganie mnie. Nie krępujcie się i wytykajcie mi błędy. To jest w końcu klucz do sukcesu nauczyć się wyciągać wnioski i działać, a nie tylko pierniczyć smutki i wracać do starych nawyków.
Zacznę od jedzenia.
Weganizm czy okres przed odżywianiem roślinnym - lubię dużo jeść, co nie ukrywam niefortunnie łączy się z sytuacjami stresowymi. Pochłaniam wtedy tyle jedzenia ile wlezie. Gdyby się tak dobrze przyjrzeć przy takich ilościach pokarmu, które spożywam to nie wyglądam w sumie najgorzej. Sądzę, że na moim miejscu niejedna osoba zamiast lekkiej nadwagi cierpiałaby na otyłość.
Spisuję sobie więc mniej więcej co będę jadła i nie mam już z tym problemu. Jeśli chodzi o słodycze to jedząc śniadania na słodko, np. owsiankę - nie mam już ochoty na nic przetworzonego, niezdrowego, pełnego cukru, sklepowego.
Planowanie. No właśnie, coś do czego chciałam od zawsze się zmusić inspirując ładnym wyglądem notesów, kalendarzy, plannerów czy jakby to tam zwał. Okazuje się, że wystarczy notować wszystko zwyczajnie wyraźnie i nie zajmować się ozdobnymi czcionkami, a także zdobieniami. Tak jest przynajmniej w moim przypadku, w ten sposób już się kilka razy zniechęciłam. Zaplanowanie jednego dnia było nie raz całkiem w porządku sformułowane, krótko i na temat. Bez zbędnych, szczegółowych notek o której godzinie i do której będę co robiła. Ale właśnie, dopadła mnie zmora ładnego pisania i dodawania ozdobników. Zajęło mi to tyle czasu, że następnego dnia nie miałam ochoty już podejmować się tej samej katorgi. Wzięłam więc laptopa i zgubiłam się gdzieś w internecie, a to co miałam zamiar zrealizować odłożyłam na rano.
Tu się zaczyna już kwestia odpoczynku, ja na tygodniu się nie wysypiam co jest faktem autentycznym. Wszystkie starania idą na marne, gdy nic sobie nie zaplanuję na piśmie no właśnie. Tak więc wynika z tego, że jestem wzrokowcem, bo jak czegoś nie zobaczę to nici z tego, że coś zrobię. To by miało sens, kiedy pisałam wielokrotnie maila mojej przyjaciółki zapamiętałam w ten sposób datę jej urodzin. Muszę wspomnieć o tym, że nie mam pamięci do dat. Gdyby nikt mi nie przypominał to możliwe, że bym zapomniała daty swoich urodzin XD To nie to, że jestem zapominalska czy nieogarnięta. Właśnie wydaje mi się, że gdy sobie coś zapisuję to już pamiętam. Powiedzenie czegoś raczej nie wystarczy. A właśnie! Wystarczy, że zapiszę sobie numer telefonu raz, spojrzę na niego kilka razy i już pamiętam. Bingo! Tego się będę trzymała.
Podsumowanie:
- Planuj wyraźnie, dość ogólnie. Nie wpierdzielaj nigdzie ram czasowych, bo pod wpływem presji rzucisz wszystko w kąt i cała misterna robota pójdzie w pi...
- Wysypiaj się, bo niewyspanie może prowadzić do ciągłego uczucia głodu.
- Nie, rano wszystkiego nie zdążysz odrobić i się nauczyć geniuszu za dychę -,-
- Nie żryj tyle, bo się będziesz czuła ociężała -> bez energii -> nic ci się nie będzie chciało.
- Weź te posty na bloga pisz jak już chociaż trochę do szkoły rzeczy ogarniesz...
- W wolnym czasie pisz posty tematyczne na bloga, oszczędzisz przy tym czasu na naukę i zadania domowe kiedy będziesz miała pracy po dziurki w nosie.
Edit: Napisałam tego posta wczoraj i zgadzam się w zupełności z treścią. Dodam, że zjadłam dzisiaj czekoladę XD Planuję odwyk od słodyczy i mam nadzieję, że się to uda!


Super wpis kochana <3 Na stres ogólnie polecam Ci czekoladę - zjesz jedną i nie dość, że masz lepszy humor, to czekolada wbrew przesądom aż tak nie tuczy :*
OdpowiedzUsuńDołączam się do wysypiania się! :) to podstawa, ale ciężkie do realizacji!
OdpowiedzUsuń