Nienawidzę tego, gdy bardzo się staram, a coś wychodzi średnio lub wcale mi nie wychodzi. Spałam około 3-4 godziny, ponieważ się uczyłam. Może trzeba zmienić system po feriach - lepiej się czegoś nie douczyć, ale wyspać. Nawet jeśli będę uczyła się do późna nic to nie da - na ostatnią chwilę się nie przyswoi wystarczająco dużo wiedzy jaką chciałoby się przyswoić ze względu na ambicje. To raz. A dwa, że mózg nie chce pracować i umykają z głowy wiadomości z powodu zwykłego przemęczenia. Wniosek ? Wiem, dlaczego się źle czuję. No gratulacje Sylwia!
Dobijające jest to, że mimo posiadanej wiedzy na jakiś temat czasami nie można jej wykorzystać bo akurat wystarczy tylko jakaś wzmianka z pewnego zagadnienia. W nastrój rozgoryczenia wprawia też świadomość, że nie potrafi się czegoś wykorzystać w praktyce. Tak między innymi formułowane są nie raz polecenia na sprawdzianie z polskiego, wosu czy geografii. Z tym sobie właśnie tak średnio radzę, nie wiem o co chodzi i piszę na czuja. Najwyższa pora zacząć rozwiązywać jakieś sprawdziany z internetu i porównywać sobie odpowiedzi z kluczem.
Temat szkolnej nauki tematem dosyć nużącym. Największym problemem jest szukanie rozrywki wtedy, kiedy jest akurat zbędna i sięganie po nią to marnowanie cennego czasu. Trzeba nauczyć się temu zapobiegać, ja jednak tutaj nic nie poradzę bo stale szukam odpowiadającego mi rozwiązania. Nie ma jednej metody na radzenie sobie w takich sytuacjach. Dla przykładu ja nie potrafię oddać laptopa swojemu ojcu, bo czuję się wtedy ograniczona. Co z tego, że byłaby to moja, dobrowolna decyzja. Czułabym się niekomfortowo. Ostatnio nie mam jednak innego wyjścia i sama biorę się za siebie. Wiadomo, samym zakuwaniem człowiek nie żyje (jeśli chodzi o wykuwanie wiedzy to też temat rzeka, na inny post), rozrywka też w umiarze jest potrzebna. W moim przypadku zwyczajne mówienie sobie "Dość" pomaga, na jakiś czas przynajmniej. Nie satysfakcjonuje mnie jednak trwałość takiego zabiegu. Coś mi się potrafi odmienić i po godzinie robienia notatek, map myśli, podkreślania i rysowania wracam zwyczajnie do czystej zabawy. Podczas tych ferii zamierzam wreszcie opracować coś, co pomoże mi w samokontroli, a jednocześnie nie zniewoli mnie, ograniczy, zdołuje itd.
Właśnie, ferie się zaczęły. Trybem improwizacji będę się starała fajnie wykorzystać to wolne.
Zabawny fakt o mnie: Wiersz jest jedyną formą pisemną, którą czytam po napisaniu od początku do końca. Mam na myśli skontrolowanie, czy wszystko jest w porządku i mnie satysfakcjonuje. Tak poza tym nie czytam treści, którą napisałam. Wydaje mi się, że gdybym po napisaniu posta przed publikacją przeczytała go, to mogłabym go nie wypuścić xD Tak samo z rozprawką czy analizą wiersza na polskim. Dłuższych tekstów po napisaniu nie czytam, bo się martwię, że złapię doła albo zacznę coś zmieniać i tym sposobem wszystko schrzanię... Lub wszystko skreślę, wyrzucę. Tak teraz się zastanawiam czy nie powinnam nad tym zacząć pracować - może to mnie prowadzi do zguby ?
Ta zima też nie wpływa na mnie dobrze. Jest taka byle jaka, na odpiernicz. Niby mam jakiś śnieg, ale co to w ogóle jest ? Wygląda to jak jakiś żart. Z jednej strony dobrze, że jest jakikolwiek, z drugiej chciałabym go więcej! I żeby był lepki a nie sypki. Teoretycznie ten nie jest taki "suchy", ale to moim zdaniem jeszcze nie to. Tak mnie to nurtuje, że już zaczęłam szukać wiosennych zdjęć i filmików. Czuję się jak zdrajczyni, ale naprawdę już jestem zmęczona tą bylejakością. Wolę porządną wiosnę niż taką sobie zimę, no za przeproszeniem - tak mam.
bezowelove3 Fajne zdjęcia na Instagramie.
Po szkole od razu poszłam spać, ale teraz znowu zmęczenie powoli wraca. Jestem zdumiona, że nawet dużo napisałam ^.^ Satisfaction 💪 xD
Sylwia


przyznam szczerze, że na studiach wolałam się wyspać niż uczyć bez przerwy, bo jednak jak człowiek wypoczęty, to zdecydowanie lepiej funkcjonuje. ;) i za feriami tęsknię, szkoda że w pracy takowych nie ma. ;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie.
https://poprostumadusia.blogspot.com/