Zaczęło się od tego, że chciałam sobie pokręcić włosy prostownicą. Okej, nie wyszło mi. Wyprostowałam więc kosmyki i podirytowana poszłam się ubierać. Czas leci, a ja jeszcze nie zebrana. Tata podwiózł mnie na przystanek. Postanowiłam dzisiaj nie iść do szkoły w makijażu, co z tego, że moja cera wygląda tragicznie (czego na zdjęciach nie widać), niech właśnie trochę odpocznie od "tapety", może to dobrze na nią wpłynie ?
Jak na tak kiepski humor jeszcze się potrafię uśmiechnąć :')
Co jeszcze takiego wpłynęło na mój nastrój ? Poślizgnęłam się na schodach, zatrzasnęłam drzwiczki w szafce tak, że nie dało się ich otworzyć (przepraszam Emilka ;c ), rozerwałam czepek do pływania (na szczęście w domu mam zapasowy), i później jeszcze okazało się, że ratownik znowu mnie będzie męczył na basenie XD A ćwiczenia ciągle te same, pływanie na plecach, wydechy do wody... Mam wrażenie, że stoję w miejscu ? Przecież ja się już nauczyłam! Chcę już się uczyć pływać żabką. Ruch rękoma potrafiłam wykonać, nauczyć się pracy nóg i bym już pływała tą żabką, ale nieeee...weźmy ją męczmy pływaniem na plecach...no dobra. Jakoś to zniosłam, jak zwykle z resztą.
Dzisiaj mam jeden z tych introwertycznych dni. Przeciskanie się przez tłum ludzi na korytarzu to dla mnie sytuacja niezręczna. Miałam ochotę wyjść z tego budynku, pójść na spacer słuchając muzyki lub zamknąć się w pokoju z kubkiem kawy i książką. Szanując swoją frekwencję postanowiłam się przemęczyć przez te 8 godzin. Wytrzymałam jakoś. Nikt mnie też nie zmuszał do brania udziału w żadnych grupowych dyskusjach (z resztą nawet kiedy mam tzw. normalny dzień to nikt mnie do takich rzeczy nie skłania, no przecież ze mnie niewidzialny duszek, sama nie wiem dlaczego ;o )
Nasuwa się pytanie, czy jestem introwertyczką. Otóż nie sądzę. Przyjmijmy, że w 40-50 % jestem. Bardziej taki mieszaniec ze mnie. Z chęcią w wielu rozmowach wzięłabym udział, ale moje zdanie jest no właśnie, zazwyczaj ignorowaneee... Jak ja tego nie lubię! Nie słuchacie mnie ? Trudno. Sporo tracicie ;D
Wystarczy już smutków. Jutro wreszcie piątek! Ten tydzień tak bardzo mi się dłuży, masakra ;P Mam ogromną nadzieję, że mało będzie zadane na przyszły. Mam sporo do przeczytania ^^ I nie bardzo chcę do tego dokładać czytanie podręczników ;)
Wyrzuciłam tu wiele emocji i czuję, że mi ciut lepiej :) Idę sobie zrobić kawę :D
Sylwia
