grudnia 16, 2017

Jak jest u mnie ?

Słów kilka o wczorajszym dniu i dzisiejszym

Mam mętlik w głowie i w sercu cios

Spuchnięte od płaczu powieki
A wszystko dlatego, że jakiś stwór
Wyobraźnię ludzi pobudza przez wieki


Pomimo zamętu, tylu wrzasków 

Spokojnie mogłam zasnąć
Nikt  nawet nie wie, ile bym dała
Żeby drzwi móc również zatrzasnąć


Wstając jak zwykle, nie widząc różnicy
Stwierdzam, dziwni w domu tym są domownicy
Patrząc realnie na dzisiejszy dzień
Pewnie pomyśleli "Wczoraj to był sen"

Kontrowersyjnie. Kto by powiedział, że to cała ja ? No właśnie.
Postanowiłam być całkowicie szczera. Z niczym się nie kryję. 
Dorosłam do tego, żeby mówić prawdę i tylko prawdę.
Szukać prawdy i ją znajdować.
Jednocześnie nie chciałabym nikogo zranić.
Ahhhh...pogódź to ze sobą!
Czasami mam wrażenie, że niektórzy ludzie woleliby usłyszeć najpiękniej wypowiedziane kłamstwo niż bolesną prawdę. 
Mam wrażenie, że tak jest.
Prawda ma dla mnie ogromne wrażenie. Nie chcę doskonale zakamuflowanych kłamstw, które mogłyby sprawić, że będę szczęśliwa.
Ale będąc jednocześnie w błędzie.
To nie jest prawdziwe szczęście. I nigdy nie będzie, żeby się dwoić i troić.
Nie jestem pesymistką ani optymistką.
Jestem realistką. Kiedy jest dobrze, wszystko mi się układa, w domu jest świetna atmosfera - jestem szczęśliwa. Jeśli jednak mam zły dzień, nic mi się nie układa, a w domu wielki zamęt - jestem smutna. Patrzę na świat taki jakim jest. Nie wciskam sobie kitu, że jest dobrze kiedy naprawdę bywa tragicznie. Uważam się jednak za osobę niezwykle silną psychicznie, pomimo niektórych słabości. Dlaczego ? Już wyjaśniam.

Robię co mogę. Pójdę porozmawiać z bratem, pomagam go wykąpać. Uczę się najlepiej jak mogę, ale jestem tylko człowiekiem. Nie zawsze mi wychodzi. Nie wagaruję, mam bardzo dobrą frekwencję i robię co mogę aby każdy w domu czuł się szczęśliwy. Czy jestem doceniona ? Właśnie nie bardzo to odczuwam. Wytykają mi wady, szukają nie raz dziury w całym. Potrafią jednego dnia zrobić awanturę o garnek, jeszcze mnie w to wmieszać kiedy próbuję wyjaśnić ich spór. Bywa i tak, że występuje konflikt o coś poważnego. Wszyscy krzyczą, już się sama gubię, nie wiem o co chodzi. Jest płacz, obraza, nikt się do nikogo nie odzywa. Teraz najlepsze - na drugi dzień budzisz się, atmosfera w mieszkaniu jakby nigdy nic się nie stało. Rozmawiają ze sobą, do ciebie się zwracają z grzecznością. Myślisz sobie what the fuck is going on ? Serio. W tym domu można oszaleć i cieszę się, że nie raz, pomimo łez potrafię się tak jak oni szybko otrząsnąć. 
Dla wyjaśnienia: nie ma żadnej patologii. To jest po prostu szalony dom wariatów. Cztery osoby w tym jedna niepełnosprawna, więc zostają tak jakby trzy. Te trzy codziennie przeżywają jakieś przygody. Nie jest nudno, chociaż czasami emocjonalny horror aż do przesady. I właśnie, po tym horrorze puszczoną masz jakąś komedię lub film animowany dla dzieci. Ponoszą cię emocje, a następnego dnia doznajesz katharsis. Tak szczerze, nie mogę się doczekać kiedy skończę to liceum i gdzieś nareszcie wyjadę. Moje życie to ciekawy film, ale chcę, żeby był lepszy.

Tak. Zmieniłam się, staję się silniejsza.
Z miesiąca na miesiąc
Po lewej zdjęcie z półmetka z 28 października. Ze mną moja mama Emilka <3 
Po prawej zdjęcie z dzisiaj przed wyjazdem do Chełma.
//zostając w temacie, lubię robić selfie, za każdym razem zdjęcia wychodzą mi inaczej. I ja inaczej wychodzę na każdym zdjęciu//

Teraz jestem ateistką i weganką. Schudłam 2 kg (na wadze jest 3 mniej, ale no jeden kg ruchomy, wiadomo) i już dzisiaj usłyszałam, że zbladłam na twarzy XD (nie od rodziców to usłyszałam, żeby nie było xd)
Od rana gdzieś do południa miałam jeszcze opuchnięte oczy od wczorajszego płaczu. Teraz już wszystko jest dobrze. Postanowiłam, że nie będę się wdawała z rodzicami w dyskusje na temat religii. Wydaje mi się teraz, że mnie w jakiś sposób zrozumieli.
Tak btw ból psychiczny>ból fizyczny.
Słowa mnie bolą najbardziej, ale już nauczyłam się z tym bólem wygrywać.
Idę do przodu, nie oglądam się do tyłu. 
Walczę o to, żeby było jak najlepiej.
Piję dzisiaj ostatni kubek gorącego napoju z paracetamolem i jutro z rana wracam do ćwiczeń.
Niedziela dla mnie zwykłym dniem, dokończę więc czyścić dwie pary drzwi, a w poniedziałek je tata wstawi w futrynę i będzie spokój <3
Futrynę na pojedyncze drzwi zastawię jakąś dużą płytą. Yeah, będzie dobrze 😊





Sylwia

2 komentarze:

Hejka ^^ Jeśli chcesz skomentować wpis, upewnij się, że przeczytałaś/przeczytałeś cały. Nie potrzebuję spamu bylejakimi komentarzami z dopiskiem "zapraszam do mnie" :)

Copyright © Syljens , Blogger