grudnia 04, 2017

2/10, chociaż może trochę lepiej

 Tytuł mówi sam za siebie. Taki mam dzisiaj dzień. Niby nie jest źle, ale kolorowo też nie jest. Dziwne, bo pogoda już zimowa, a ja się czuję momentami jakbym miała jesienną chandrę.
 Kolejny sprawdzian z geografii do poprawy i już następny będzie w czwartek. I teraz pytanie czy brać się za rozszerzony wos (który jest na maturze kosmiczny) czy jednak może próbować się męczyć z tą geografią. Ja już nie wiem. Ale za to zadania otwarte z matury próbnej z polskiego wyszły nieźle. Chociaż w głupi sposób straciłam 4 punkty, ale no nie ważne.
 Popłakałam sobie trochę w nocy przez beznadziejną rozkminę taty ,,Jak nie pokochasz Boga to nikt cię nie pokocha" "Nie modlisz się" i tego typu. Mam cichą nadzieję, że uda mi się przeprowadzić z tatą jakąś rozmowę w najbliższej przyszłości żeby się zastanowił trochę zanim coś powie. I nie wiem jak to będzie w święta, ale to już inna kwestia.
 Gdyby nie lekcja religii to kończyłabym jutro po czterech lekcjach. Chociaż w sumie i tak mam korki z matmy o 13:00, więc musiałabym i tak i tak czekać, no ale cóż.
 Wspomniałam coś o mojej przyjaciółce czego nie powinnam raczej wspominać do pewnej osoby. Co najlepsze nie bardzo mogę sobie przypomnieć co konkretnie powiedziałam, pewnie to było wtedy kiedy wróciłam z korków i byłam zmęczona, więc z tego powodu przypuszczam, że mogę teraz nie bardzo kojarzyć. Ehhhh... czy ja zawsze coś muszę spierniczyć?
 Rodzice chyba chcą, żebym więcej z nimi rozmawiała. Tylko o czym ? Jak zaczynam opowiadać o szkole to tracę mnóstwo energii. Raz gdy zaczęłam mamie streszczać mój cały pobyt w tej świątyni edukacji (XD) to przeleciały dwie godziny. Nie żartuję. A mama zadaje multum dodatkowych pytań.  Jak nic się nie odzywam to moim rodzicom to przeszkadza, kiedy czasami mam ochotę ciągle gadać to się denerwują. Weź tu Sylwio znajdź złoty środek.
 W tym momencie czytając to możesz pomyśleć "dom wariatów", może coś w tym jest... ;) Mój brat właśnie płacze. Wyjątkowo zamiast telewizora w salonie wybrzmiewa dźwięk radia. Ja siedzę w swoim niby pokoju i teraz to piszę. Jestem w mieszanym nastroju, chyba lekko po tej negatywnej stronie. Ciekawe czy będzie jutro lepiej czy gorzej. A może w późniejszych godzinach jakaś aura dobrych uczuć mnie obejmie. Lub wręcz przeciwnie.
 Niech te rozgłośnie radiowe odczepią się od tego Sheerana. Już mam dosyć tego Perfect.
Tak swoją drogą - co za beznadziejny tekst ? ,,I don't deserve this, darling, you look perfect tonight"
Że niby jak ? Dziewczyna wygląda dla niego perfekcyjnie TEJ NOCY ? A nie zawsze ? Trochę mało romantyczne. A co z resztą dni, resztą życia ? Może dla niego w ogóle wyglądać nie perfekcyjnie ? Ja bym wprost zapytała "Dlaczego akurat uważasz, że tej nocy wyglądam perfekcyjnie ? A innych nocy nie wyglądałam perfekcyjnie ? Co mam zrobić, żebyś kolejnej nocy powiedział mi to samo ?"
 Ja tak to przynajmniej odbieram. Chociaż może powinnam się cieszyć, że już wszyscy dali sobie spokój z Despacito.
 Miałam zamiar wstawić tutaj zdjęcia klasowe z tego roku, ale zrobię to jutro, bo zapomniałam ich wziąć z szafki.
 Kiedy piszę to chociaż odrobinę poprawia mi się humor. Czuję, że uwalniam swoje myśli jak uwalniałam kiedyś gołębie z klatki u chrzestnego.
 Jeszcze mam ciekawą moim zdaniem rzecz do pokazania. Na asku jest fajna funkcja Shoutout. Można w ten sposób z anonima lub jawnie zadać pytanie osobom, które znajdują się w pobliżu (chociaż nie wiem do końca jak to działa, bo na moje pytania odpowiedziała na przykład osoba z Lublina, ale możliwe, że mój komputer jakoś niedokładnie precyzuje lokalizację).
 Pytanie jakie zadałam brzmiało: Dlaczego uważasz, że Bóg istnieje ? Na pytanie odpowiedziało 10 osób. W dwóch przypadkach dopytałam się o pewne kwestie.













Może nie będę na razie wyciągała z tego wniosków. Niech każdy czytający tego posta spróbuje wyciągnąć wnioski sam. Mogę jednak podsumować, że ewidentnie są 4 osoby wierzące, jedna osoba, która się nie określiła stwierdzając, że dziwne pytanie (XD) i można spekulować, że 5 osób niewierzących lub nie określających się w sposób dokładny. Dosyć ciekawy eksperyment, myślę, że shoutout to przydatna funkcja. Na pewno jeszcze nie raz z niej skorzystam.
Wydaje mi się, że to tyle na razie.


Sylwia
Copyright © Syljens , Blogger