To mnie traktują jak powietrze czy ja sama siebie tak traktuję ? Czuję się większość czasu jak duch, szaleńcy mnie widzą, słyszą i utrzymują ze mną jakieś kontakty. Reszta nie raz nawet mnie nie zauważa przez jakiś czas, a później nagle jest "O! Sylwia, kiedy tu przyszłaś?" Męczące ? I to jak...
Tak samo jest jeśli chodzi o interakcje międzyludzkie, spotkania towarzyskie i tym podobne. Sylwia być nie musi, Sylwia może jak chce. Sylwia nie będzie nam w sumie przeszkadzała. Całe życie jestem duchową ewentualnością i jeszcze się do tego nie przyzwyczaiłam. Jestem duszą towarzystwa, ale swoją ignorancją mnie hamują. Często mówię coś głośno, wyrażam swoje zdanie, opinię na jakiś temat. Reakcji w większości przypadków brak, dokładnie jakbym na serio była duchem. Mam wrażenie, że wiele osób mnie nie słucha, a nawet jeśli ktoś mnie wysłucha to udaje, że nie słyszał. Żałosne, prawda ?
