Na hisie nic nie robiliśmy, ale sorka przyniosła kartkówki (a właściwie to "opinię" lub "wyraź swoje zdanie") dotyczące 11 listopada. To chyba jedyna nauczycielka, która punktację specjalnie koryguje na korzyść uczniów :D Słabo nam poszło ? Doda każdemu punkt lub dwa, obniży progi ocen i w ten sposób nikt nie ma niższej oceny niż 3 ;) 4+ mnie w zupełności zadowala :D
Na wosie z tą samą sorką zamiast sprawdzianu rozwiązywaliśmy arkusz zadań w grupie. Chyba dobrze poszło.
Kartkówkę z matmy oczywiście muszę poprawić -,- Co z tego, że 6/10 punktów... Nierówności kwadratowe mają być perfekcyjnie wyuczone, bo inaczej sorka nie dopuści do matury. Najgorzej, że zrobiłam dwa głupie błędy, a mogłam mieć nawet trójkę :') Nie wspominając zbędnym liczeniu gdzie odpadły kolejne dwa punkty, chyba idę poprawiać w poniedziałek. Jutro sprawdzian z funkcji kwadratowej, po prostu super...
Po pływaniu wszystko mnie boli. Nie było sora, który mnie uczy, jeszcze w dodatku byłam dzisiaj jedyną osobą pływającą z trzech takich, co pływania nie mogą się nauczyć lub im się nie chce. No ja się staram, jednak nie bardzo wychodzi (a to już drugi rok pływania), chociaż przynajmniej już nie panikuję jakbym zaraz miała się utopić XD Zastępstwo było z ratownikiem, który chyba chciał, żebym tam padła ;p Beznadziejne ćwiczenia, pływanie na plecach w jedną stronę i w drugą. A potem pięć wydechów do wody. Okej. Przesadził jednak kiedy kazał mi przepłynąć dwa metry, a później wziąć wdech i zanurzyć się z wydechem. Najadłam się strachu kiedy byłam w tej części gdzie jest 1,80 m głębokości. Ja już na 1,35 m stoję na palcach...(uroki posiadania 1,54 m wzrostu <3 )
Ale dałam radę. Chociaż teraz wszystko mnie pewnie będzie bolało cały weekend ;c
Geografia jakoś poszła. Wreszcie to napisałam. Przydało się wkuwać na pamięć te konsekwencje ruchów Ziemi, co do zadań z obliczeniami to nigdy nie jestem pewna. Raczej nie powinno być źle.
Na niemieckim umysłowo już śpię. Języki obce na ostatniej lekcji to katastrofa. Człowiek już jest wtedy myślami gdzie indziej ;D
Gdzie w tym wszystkim czas na swoje prywatne zainteresowania...Jak wracam do domu to już nie chce mi się myśleć o nauce, a powinnam.
Może jutro będzie ciekawszy post bo dzisiaj flaki z olejem i uroki liceum. Chciałabym się wybrać któregoś dnia do podstawówki do Wojsławic. Frekwencję mam dobrą, jak raz zmienię kurs to nic się nie stanie. Chyba trzeba to zaplanować.
Aż sobie zdjęcie wstawię, ponieważ zaskakująco o tej porze jestem w całkiem dobrym stanie XDDD
[Czo te włosyyy ;P ]
Buźka ;*
Sylwia
