grudnia 02, 2017

)()(

 Umyłam włosy i naszła mnie wena na pisanie. Jestem świeżo po rozmowie/dyskusji z mamą na temat religii. Chciała mnie chyba do czegoś przekonać, ale jej się nie udało. Zaczęła mieszać tematy, nic nie wywnioskowałam z jej wypowiedzi. "Powinnaś się jednoczyć z rodziną", nie wiem co mam przez to rozumieć, mam utrzymywać takie przekonania jak moi rodzice pomimo, że twierdzę inaczej ? Bez sensu. Ja nikomu nic nie narzucam, więc oczekuję też, że i mi nikt nic nie będzie narzucał. Przecież ja jestem dalej tym samym człowiekiem. A mama próbuje mi wmówić, że się zmieniłam (cooo ?? hahah), nie mając do tego żadnych argumentów. Klasyczna osoba wierząca "To wszystko musiał ktoś stworzyć", ale jak już zapytasz, skąd ma tą pewność, że akurat bóg chrześcijański to się gubi i zmienia temat. Ale nie mogłam już powstrzymać śmiechu, kiedy powiedziałam jej, że w Biblii jest dużo złych rzeczy, a ona na to "Dlaczego patrzysz na te złe rzeczy, a nie na dobre. Dlatego nie wierzysz pewnie!", no ale jednak gdyby wziąć pod uwagę całokształt to na jedno by wyszło, że te kwestie zła są rażące. To tak jakby w baśni o Kopciuszku przedstawić główną bohaterkę w dobrym świetle, ale dodać, że oszukiwała swoje siostry, poplamiła im kilka sukienek, pisała pamiętnik o tym jak bardzo ich nienawidzi, potem dodać całą resztę opowieści i na końcu stwierdzić "Należało jej się tak wspaniałe zakończenie, była cudowną osobą, tam pomijając jakieś małe grzeszki..."
 Pewnie do rozmów na tematy religijne będzie próbowała wracać, chociaż nie chcę się z nią kłócić, nie mam siły uświadamiać dojrzałej kobiety, że jest w błędzie, ona i tak się wymiga, chociaż czułam po tym jak się gubiła, że sama niczego nie jest pewna i wiarę w boga traktuje jako "Jestem przezorna i w razie czegoś ubezpieczona".
  

Zmiana tematu, bo robi mi się mindfuck 🔃


.


.


.


[Migotka] Wpuścić? 😊


Wpuściłam <3

 Wczoraj się nudziłam na godzinie wychowawczej i popełniłam takie rzeczy.
Tego wiersza to sama nie rozumiem, ale wydaje mi się przyjemnie rytmiczny.


Ogólnie rzecz biorąc piątek to chyba najbardziej przegrany dzień. Dwie ostatnie lekcje są takie zbędne (wychowawcza i religia), że gdyby nie one to kończyłabym po 5 lekcjach 💔

Mam pomysł, może zaczęłabym robić jakieś interpretacje piosenek. Tak na mój własny sposób, jak ja coś odbieram, jak ja o czymś myślę i jak coś odczuwam.
Kreatywnie blablabla i tak dalej :D
Jak wybiorę się na spacer dzisiaj to wrzucę tu jakieś zdjęcia czy coś. Jakieś myśli filozoficzne czy jakieś tam pierdoły. Ale muszą mi wyschnąć włosy i może coś pomogę w domu (bo z niewiadomego powodu przecież mogą mnie teraz brać za złego człowieka czy coś hahahah)
Więc bye for now


Sylwia, Syśka czy jak tam ktoś woli ;)

Copyright © Syljens , Blogger