W sumie zawsze to ja idę pierwsza na ugodę, mam wrażenie, że to już taka stała moja cecha.
Nie lubię mieć z nikim na pieńku, tak jak już kiedyś pisałam na tym blogu.
Szkoda, że w tym roku Wierzbica nie brała udziału w gminnych zawodach strażackich. Zabrakło ludzi do wzięcia udziału. Gdybym wcześniej wiedziała, że tak się wszystko potoczy, może bym pomogła.
Trochę mam wyrzuty sumienia, ale no cóż zrobię :/
Nie nadaję się do takich rzeczy raczej. Myślałam w ogóle gdzieś w 1-2 gimnazjum o pójściu do szkoły mundurowej. Ale naprawdę, czuję, że nie nadawałabym się tam.
Mam artystyczną duszę.
Której nie rozwijam jak należy.
Jeszcze tylko nieco ponad 800 stron książki.
I nauczyć się na 3 sprawdziany.
A ja chcę biegać, skakać i tańczyć!
Dosłownie.
Jutro postaram się opublikować posta, którego tytuł wygrał w ankiecie.
I postaram się przede wszystkim wyzdrowieć.
Mam zamiar też pojechać rowerem do przyjaciółki, ale to niebezpieczna droga. Mam na myśli to, że samochody jeżdżą na tej trasie z zawrotną prędkością. Może plan wypali i zaryzykuję.
Myśli gonią jak szalone, zastanawiam się nad tym, jak je solidnie poukładać, żeby się ta konstrukcja nie rozsypała.
Aaaa, no i kiedy się biorę do czytania zaczynam nucić w głowie te durnowate pioseneczki.
Dlaczego akurat wtedy? Dlaczego włącza mi się tryb marzycielki w momencie, kiedy mam się skupić?
Osobiste obietnice. Coś, co jest zmorą praktycznie każdego człowieka.
Kiedy obiecujesz coś komuś jest inaczej. Czujesz tą presję, masz wrażenie, że będziesz rozliczony.
Ale jak już sobie coś obiecasz to wtedy musisz pełnić również rolę gapia i obserwatora.
Bo za ciebie nikt cię nie przypilnuje.
Ja się trzymam już któryś z kolei dzień bez słodyczy. Ale tak mnie korci, żeby zjeść coś słodkiego...to jest nie do opisania!
No! Ale ta satysfakcja jak już wyjdę ze sklepu i mam świadomość, że znowu nie kupiłam nic słodkiego :D Mega! ^.^
Jest jeszcze takie uczucie, wracając do czytania książek, że...czytając lekturę nagle zachciewa się przeczytania jakiejś książki tak z przyjemnością, z własnej woli. Nie "przymuszonej".
Aktualnie, sama już nie wiem, co chcę robić.
Chyba poszukam nowej muzyki, w sumie dawno to robiłam.
Jakieś...3-4 dni temu?
Co to za magia :o Na zdjęciu włosy są jeszcze trochę czarnawe, a na żywo - zupełnie brązowe :D
Chyba na razie zostanę przy moim brązie :-)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Hejka ^^ Jeśli chcesz skomentować wpis, upewnij się, że przeczytałaś/przeczytałeś cały. Nie potrzebuję spamu bylejakimi komentarzami z dopiskiem "zapraszam do mnie" :)