Tak samo jak beznadziejnie się aktualnie czuję.
Ale właśnie z tym tutaj przychodzę. Postanowiłam bowiem, że będę pisała wtedy, kiedy będę miała coś ciekawego do przekazania.
Chociaż o tym, czy coś jest ciekawe czy nie, osobiście osądzać nie mogę.
W sensie każdy czytelnik ma inne zainteresowania i dla mnie coś ciekawego może być czymś nudnym dla kogoś innego.
Czy gdzieś są granice żartów? Gdzie kończy się "dystans do samego siebie"?
Coś, co do tej pory mnie bawiło, przestało mnie śmieszyć.
Właściwie...to nigdy to nie było zabawne. Dlaczego więc teraz zareagowałam na ten sam "żart"...
Słyszany już po raz...nie wiem który...zareagowałam inaczej.
Zrobiło mi się cholernie przykro. Tak smutno, głupio, beznadziejnie, że aż trudno to opisać.
Mam nadzieję, że dojdę do siebie. Chociaż teraz będę patrzyła na wszystko inaczej.
Już bym wolała dostać pięścią w twarz niż słyszeć takie głupie teksty.
Słowa bolą bardziej, zdecydowanie.
Poszłam na spacer, jakieś 8-9 kilometrów. Nic to nie dało, wcale się nie uspokoiłam.
Nie mam pojęcia ile ludzi jadących samochodami mnie widziało. Nie obchodzi mnie co sobie pomyśleli o moich zaczerwienionych oczach.
Od jutra rusza akcja, dwa miesiące pełne aktywności do lata. Jak mam sobie teraz z tym poradzić?
Muszę się jakoś otrząsnąć. Nie wiem, nie wiem zupełnie jak to zrobię.
A co z zaplanowanymi postami tutaj na blogu? Powinny się wkrótce pojawić, o ile się pozbieram :)
Myślę, że dam sobie radę ^.^ Marysia zrobiła świetny banner! <3
Także ten, jutro zdam relację, czy doszłam do siebie czy nie.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Hejka ^^ Jeśli chcesz skomentować wpis, upewnij się, że przeczytałaś/przeczytałeś cały. Nie potrzebuję spamu bylejakimi komentarzami z dopiskiem "zapraszam do mnie" :)