marca 10, 2018

Spontanicznie

To jest ten post z rodzaju postów o nieprzemyślanych tytułach.
To po kiego grzyba dajesz takie tytuły???
Bo jakaś większa cząstka prawdy w tym jest, że ostatnie działania podejmuję spontanicznie.
Pomimo tego, że poświęcam więcej czasu na rozmyślanie niż powinnam - decyduję się na te odważniejsze rozwiązania.
Tak było wczoraj z wypisaniem się z religii. Teoretycznie moja sis bff Magda już wcześniej wspominała, że chce się wypisać. Ja osobiście myślałam do ostatniej chwili, że dam radę przemęczyć się do września wysłuchując twierdzeń, z którymi się nie zgadzam. Jednak perspektywa pisania kartkówki z przykazań nas przytłoczyła. Nie zamierzam pisać czegoś, co uważam za błędne. Zależy mi na prawdzie i nie będę wciskała komuś kitu, że wierzę. To nie jest jakieś wywyższanie się. To nie jest pycha ani chęć zaistnienia, wzbudzenia kontrowersji czy też pobudzenia ludzi do dyskutowania. Wiadomo, nie uniknę pewnych negatywnych konsekwencji tego działania. Zwyczajnie nie chcę kłamać.
Tak więc wczoraj po lekcji matematyki udałyśmy się z przyjaciółką do sekretariatu.
- Macie osiemnaście lat?
- Tak.
- Proszę, oto formularze.
*czy coś podobnego*
Tak więc "niepotrzebne skreśliłyśmy", napisałyśmy datę, podpisałyśmy się i po lekcji religii oddałyśmy karteczki tam, skąd je otrzymałyśmy.
Jak gdyby nigdy nic spędziłyśmy tą ostatnią godzinę religii. Nie rzucałyśmy się w oczy, Madzia się nawet przeżegnała. Hamowałam się przed wyrażaniem swojej opinii i zadawaniem pytań. Nie chcę być z nikim w klasie skonfliktowana z powodu odmiennych poglądów. Chociaż właściwie z kilkoma osobami niby jestem - niby nie. Jawnie przynajmniej nie. Skrycie - zapewne tak.
Wnioskując - wyszło spontanicznie.

Dzisiaj już nieco bardziej spontaniczna decyzja. Wyjście z Kasią na deskorolkę. Pierwszy raz od końca trzeciej gimnazjum. Ubrałam się jak największy zmarzluch mimo świetnej pogody. Tak na wypadek gdybym miała upaść i sobie coś zedrzeć. Twarz jest w każdym razie ciężko zakryć, a ja już prawie zostałam Popkiem niespełna dwa lata temu i nie zamierzam zostać. Cieszę się, że rany na twarzy nie były głębokie oraz że dało się je oczyścić. Już dobra - zostawiam to za sobą.







Słońce nas oślepiło! ;o




2 komentarze:

  1. Tak mi miło, że wspominasz o mnie w postach ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! :* Gratuluję rozpoczęcia ponownie jazdy na deskorolce :)

    OdpowiedzUsuń

Hejka ^^ Jeśli chcesz skomentować wpis, upewnij się, że przeczytałaś/przeczytałeś cały. Nie potrzebuję spamu bylejakimi komentarzami z dopiskiem "zapraszam do mnie" :)

Copyright © Syljens , Blogger