Jestem trochę w kiepskim humorze, ale zdecydowałam się napisać tego posta. Jak zwykle zresztą. Może tym sposobem mi to przejdzie. Okazało się, że jutro przeżyję przygodę sama. Trochę się boję, ale cóż. Wszystko zaplanowane, także nie mam innego wyjścia. Sprawy potoczyły się tak, a nie inaczej. Gdy tak zaczynam gdybać, przed moim umysłem otwiera się nowa skrzynia, a w niej to, czego nie zauważałam do tej pory. A powinnam, mam żal do siebie, że wcześniej nie pomyślałam o pewnych rzeczach. Gdy zaczynam tak wszystko analizować, dowiaduję się coraz więcej o swoim charakterze. Miałam zrobić drzewko decyzyjne, lecz to nic nie da. Bo po jednej stronie nie znalazłoby się kompletnie nic. I próbuję znaleźć jakieś pozytywy moich działań, ale wychodzi na to, że takowe nie istnieją. Smutny realizm. Nie wiem, dlaczego tak jest. Po prostu na pierwszy rzut oka zapewne nie dostrzegałam jak jest. A jest kiepsko i smutno. Mam wrażenie, że stałam się natarczywa, albo nie wiem. Setki myśli na głowie, co ja takiego robię źle? Czuję potrzebę zapisania wszystkiego na kartce papieru i dokonania analizy. Jednak. Nie drzewko decyzyjne, ale muszę się przyjrzeć mojemu postępowaniu w sytuacjach. Rozpisałam się, a nawet nie wiesz o czym. Przepraszam.
Tak z weselszych rzeczy, konferencja dotycząca praw dziecka z Amnesty International wyszła super. Dowiedziałam się sporo nowych rzeczy, gratka dla mojego myślenia psychologicznego.
A rekolekcje to tak jakoś:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Hejka ^^ Jeśli chcesz skomentować wpis, upewnij się, że przeczytałaś/przeczytałeś cały. Nie potrzebuję spamu bylejakimi komentarzami z dopiskiem "zapraszam do mnie" :)