W czasie choroby bad hair day to normalka więc nie zwracaj uwagi na te wstręnie wyglądające kłaki // wrrr...
Zostawiając te tematy zdrowotne na szerokim marginesie, będę miała niezły zapiernicz z nadrabianiem wszystkiego. Może polubię pisanie w końcu! Mam na myśli rzeczy szkolnych, na wiersze i inne autorskie pierdoły to moja ręka jest chętna do trzymania długopisu w dłoni przez długie godziny.
Narodził się też pomysł przyłączenia Olki do pisania tego bloga. Pamiętasz jej wiersze? Może nie pamiętasz, zawarte były w postach bodajże z...grudnia? Stycznia? Sama już nie pamiętam.
W każdym razie Olka ma talent do pisania nie tylko wierszy i jestem przekonana, że na blogu jako druga autorka sprawdziłaby się świetnie. To ciekawa osobowość, "swojska kobita", która niczego się nie boi i nawet w mróz potrawiła niemalże do mnie przydreptać około 7 kilometrów. Podziw i ukłony z mojej strony, ja w czasie minusowych temperatur nie radzę sobie zbyt dobrze.
I jest też kolejny pomysł, ale to coś bardziej nowatorskiego. Chociaż pewnie już ktoś coś takiego wymyślił, ale słuchowiska na blogu...nie są powszechne. Myślę nad tym, żeby zacząć coś takiego nagrywać. I Ola również. Wklejałybyśmy to w posty i albo stanowiłoby to jakąś część posta albo całość, nie wiem jak to wytłumaczyć, ale z pewnością wiesz co mam na myśli! A że my z Olką wygadane babki jesteśmy (ja z pozoru raczej nie, ale to zależy od punktu siedzenia osoby, która na mnie patrzy) to nie byłoby u nas z nagrywaniem na dyktafon luźnych wypowiedzi żadnego problemu.
Ciekawy pomysł? Z obserwacji wynika, że społeczeństwo bardziej niż czytać lubi słuchać i oglądać. Ja z nagrywaniem filmików jak na razie przynajmniej mam problem. No shit, dlaczego ja dalej z jednej strony w pokoju nie mam drzwi!
Za jakie grzechy wszystkich świętych los (czytaj: rodzice) mnie skazali na coś takiego??!!
W każdym razie, gdyby były warunki to byłoby również możliwe zrealizowanie większej petardy, czyli wspólnego kanału z Olką. Mamy już całkiem przyzwoitą wizję takiej szopki, ale to no właśnie w.a.r.u.n.k.i! A raczej ich bolesny brak skłaniają nas do odsunięcia planów - czy raczej racjonalnie można by te plany nazwać tymczasowo marzeniami - na czas bliżej nieokreślony na bok. Gdyby jednak pod uwagę wziąć moje zdolności majsterkowicza i umiejętność kręcenia z g.wna bicza to nawet na późną wiosnę byłabym w stanie z szopki na drewno stworzyć mniej lub bardziej profesjonalne studio nagraniowe XD No co? Ja nie zrobię? JA? ;D
Jeśli jesteś w tej końcowej części tego jakże długiego niczym nogi niejednej modelki wpisu to znaczy, że albo świetnie scrollujesz albo wciągnęło Cię czytanie moich wypocin. Tak czy siak, dzięki! Jaka lekkość pisania po tych...3 dniach bez postów? Chyba tak. W każdym razie przypływ weny niesamowity. A ja i tak będę się starała pisać wpisy codziennie bo najzwyczajniej w świecie niech Cię to nie zdziwi - lubię. Więc chorobę traktuję jako wyjątek, ot niezdrowo jest pisać posty kiedy jedyne co się w ciągu dnia robi to leży w łóżku i "zdycha". Chociaż przyznam, bez telefonu umarłabym z nudów jak i z braku kontaktu z przyjaciółkami bym cierpiała.
Co to za nowe nawyki pisania "Cię" wielką literą w postach? Niczym w listach hehe ;D Chyba to wdrożę, bo wydaje mi się to dobre!



Super, że wracasz do zdrowia. Pozdrawiam jusinx.blogspot.com.
OdpowiedzUsuńSuper, że znów piszesz <3
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że dałaś radę coś napisać! Nie ma co słuchać głupich askowiczów, którzy pewnie umieją tylko z anonimka hejtować :) Życzę całkowitego powrotu do zdrowia :* Nagrywanie filmików to całkiem niezły pomysł, rzeczywiście, społeczeństwo woli słuchać i oglądać, niż czytać :)
OdpowiedzUsuńZdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia! I przyznam szczerze, że nawet chora wyglądasz wyjątkowo dobrze.
OdpowiedzUsuńAlternatywnie.