lutego 13, 2018

Dzień palenia mostów

Bitjens jest mną zażenowana XD



Nie powinnam pisać tego posta, ponieważ czuję się rozdarta między dwoma uczuciami. Czuję jednocześnie ulgę i zagubienie. Dzisiaj jest 13.02 i nazwę go dniem palenia mostów. Nie tylko ja dzisiaj podjęłam kilka decyzji ''mostopalnych", dlatego też taka nazwa.
Żałuję, że się podjęłam pewnych kroków, mogłam coś zakończyć wcześniej i byłoby tak lepiej zarówno dla mnie jak i dla innych osób.
Okej, już mi nawet nie jest smutno kiedy to napisałam.
Muszę się nauczyć korzystać z życia w umiejętny sposób. Nie wiem który raz to już piszę, cholera... Co najmniej trzeci.
Postanowiłam w związku z dniem palenia mostów się ogarnąć. Chyba ustanowię w swoim życiu ten dzień takim, który będę obchodziła co roku. Trzynasty lutego to myślę spoko data.
Czasami trzeba coś zakończyć, bo nie ma sensu dalej ciągnąć pewnych rzeczy. Rzeczami to nazwę.
Więc jeśli dzisiaj relacje między mną a tobą nie uległy zmianie to znaczy, że ciebie się nic nie tyczy, więc spoko.

Gdyby ktoś był ciekawy czy się wyspałam (chociaż pewnie nikt nie jest) - mój plan nie wypalił i pracę domową z polskiego zrobiłam na odpiernicz skupiając się na słuchaniu muzyki. Przynajmniej jestem ze sobą i z tobą, osobą która to czyta.
Nie zamierzam dłużej tolerować swojego nikczemnego zachowania. Straciłam cierpliwość wobec swoich słabości przyznam, mam ochotę je zwalczyć. Może jest jedna słabość, której nie chcę zwalczać, ale to tak nawiasem, nawiasikiem najmniejszym.
Przypominam sobie ten chociaż jeden dzień minionego tygodnia. Środa. Całkowicie bez internetu. Gdyby jeszcze nie ten telewizor rozbrzmiewający w sypialnio-garderobo-salonie... Uzależnienie rodziców i powód ich wielu błachych sporów.
Jeśli chodzi o ankietę blogową wniosek jest następujący - najlepiej przyjmują się posty zawierające rozważania na jeden temat. Też lubię takie posty, więc będę się między innymi skupiała na formułowaniu takich właśnie wpisów. Ale że ten blog to także pamiętnik będę również na bieżąco pisała co czuję. Znam swoją strefę prywatności i komfortu, więc nie widzę problemu w napisaniu tego, co uważam za stosowne.
Będę starała też nie próbować się oszukiwać, co podświadomie chcąc nie chcąc nie raz robię.
Nawet kawa nie pomogła ani czekolada, gdy wróciłam do domu ucięłam sobie długą drzemkę.
Ale nie ukrywam, smakowała mi ta gorzka, miętowa czekolada 🍫


2 komentarze:

  1. każdy ma jakieś słabości, z którymi chce walczyć, ale trzeba być gotowym do zmian w swoim życiu, inaczej nici z czegokolwiek ;p ja też tak miałam, że mi coś przeszkadzało, denerwowałam się często przez to, mówiłam sobie, ze trzeba coś zmienić, ale tak naprawdę nie robiłam nic poza narzekaniem. W końcu przemyślałam wszystko, wzięłam się za siebie, przestałam myślec o złych rzeczach, a doceniać pozytywne i tak oto małymi kroczkami do celu żeby było coraz lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że nie ma co żałować podjętych decyzji, bo czasu się nie wróci. Trzeba umieć za to je obrócić tak, by przynosiły nam radość i pozytywne myślenie. Trzeba uważnie dobierać towarzystwo, wiem coś o tym :/

    OdpowiedzUsuń

Hejka ^^ Jeśli chcesz skomentować wpis, upewnij się, że przeczytałaś/przeczytałeś cały. Nie potrzebuję spamu bylejakimi komentarzami z dopiskiem "zapraszam do mnie" :)

Copyright © Syljens , Blogger