Już wystarczy. Na razie spokój i wzięcie moich poglądów za żart. Pewnie myślą "Ma kryzys. Przejdzie jej." No nie sądzę.
Teraz serio już wystarczy. Przestaję się powoli bać. Coraz więcej we mnie odwagi. Zaczynam inaczej postrzegać świat i to, jak ludzie mnie postrzegają. Jestem tym typem człowieka - albo się mnie lubi albo skrycie nienawidzi ;) I podoba mi się to.
Zainteresowała mnie geografia. Może nie każde zagadnienie na sprawdzian, ale lubię robić notatki.
Chociaż właściwie odkryłam to dopiero godzinę temu. Tak, godzinę temu zaczęłam sporządzać dopiero notatki. Może się nauczę do północy. Mam wielką nadzieję, że sporo zapamiętam.
Zjadłam dzisiaj wszystkie ciastka. Postanowiłam, że do świąt nie będę jadła słodyczy. Dam sobie słowo, że nie będę. Trzeba też ograniczyć smażenie (chociaż warzywa na patelnię są najlepsze z patelni, tofucznicę bym zrobiła, ale wymyślę coś innego z tego tofu)
Muszę zacząć wreszcie ćwiczyć. Za mało się ruszam. Znowu czas mi zżerają głupoty. Mam dwa postanowienia //nieee noworoczne, po prostu postanowienia.
1. Zacząć traktować swoje ciało jak świątynię.
Nie jeść śmieci, nie zapychać tej świątyni bożkami, co za dużo to nie zdrowo (iksde)
2. Traktować naukę jak rozrywkę.
Jak hobby. Przecież hydrosfera jest taka ciekawa! Ale te pojęcia. Grrrr...
Gdyby była jakaś sztuka z tym związana to z pewnością by mnie to zafascynowało.
Ja tam bym chciała liceum o profilu aktorskim chyba.
Sylwia
