Pokazywanie postów oznaczonych etykietą silna wola. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą silna wola. Pokaż wszystkie posty

stycznia 14, 2018

Dwa miesiące

Zaczynam z dnia na dzień myśleć w inny sposób. Coraz bardziej zastanawiam się nad tym, co robię. Mam potrzebę weryfikowania swoich działań. Jestem przekonana, że jak do tej pory dobrze mi idzie.

Co prawda pewnie rzeczy się nie zmieniają. Nie widzę sensu podlatywania do każdej napotkanej znajomej osoby i wypytywania się co u niej, prowokowania do dyskusji i rozmów. Nie chcę, żeby wiało ode mnie fałszem. Świadomość, że nie każdy musi mnie lubić i że zawsze znajdą się ludzie, który nie rozumieją moich postaw, mają mnie za dzikuskę czy coś w tym rodzaju - nie robi już na mnie wrażenia tak jak przed dwoma miesiącami. Poczułam się w tej chwili jasnowidzką. Dlaczego ? Chciałam napisać takiego posta akurat dzisiaj. I byłam ciekawa, kiedy napisałam pierwszego posta na tym blogu - zupełnie nie pamiętałam kiedy. Pomyślałam, że może gdzieś mniej więcej po dziesiątym to było, może akurat dwa miesiące temu, ale tak tylko gdybam, pewnie się mylę. Właśnie sprawdziłam to, akurat dwa miesiące temu napisałam pierwszy wpis.
Co za szalony przypadek!

Wracając do tematu, zauważam zmiany w mojej psychice, poglądach, postrzeganiu świata. Coraz częściej porównuję Sylwię z dzisiaj do Sylwii z poprzednich lat. Dalej jednak mam kilka istotnych problemów, które wymagają rozwiązania. Oraz żal do siebie, że wiem jak się tych kłopotów pozbyć, ale brakuje mi motywacji do działania między innymi.

Odkładam wiele spraw na bok, a później wszystko się kumuluje i momentalnie przestaję sobie dawać z tym radę. Jak bardzo jestem szczera wobec ludzi tak bardzo często okłamuję samą siebie. Dziwne, prawda ? Dlaczego więc to robię ? Z prostego powodu - kłamstwo jest wygodne.

Nie działa to u mnie jednak w ten sposób, że wygodne jest dla mnie okłamywanie ludzi, nie! Jestem tym typem człowieka, który nie znosi mieć czegokolwiek lub kogokolwiek na sumieniu. Kiedy mam świadomość, że kogoś uraziłam, zrobiłam komuś w jakiś sposób krzywdę lub zdenerwowałam kogoś - czuję się z tym fatalnie. Prowadzi to do tego, że ciągnie mnie do jak najszybszego wyjaśnienia zaistniałej sytuacji. Mając coś na sumieniu miewam też problemy ze snem, ale to już rzadkość i w sytuacjach dużej wagi jak na przykład poważna kłótnia z przyjaciółką. Najgorzej jest wtedy, kiedy nie wiem z jakiego powodu osoba żywi do mnie urazę (a nie chce tego wyznać). W każdym razie nawet takie konflikty potrafię rozwiązać, tak mi się oczywiście wydaje, podczas szczerej rozmowy.

Okłamuję siebie w perfidny sposób samej sobie wmawiając, że nie mam na nic czasu. Zwyczajnie nie potrafię się sobie przyznać "Syśka, ty masz problem z umiejętnym gospodarowaniem czasem!". Chwila, chwila... Czyż nie właśnie to zrobiłam ? Tak, teraz przyznałam się, że mam z tym problem.

Dużo czasu pochłonęły mi na przykład dzisiaj żywe dyskusje z rodzicami. Okej, to akurat jest fajne. Odkryłam też, że lubię rozmawiać z tatą. Można się z nim dogadać bez przekrzykiwania się, wymienić się poglądami. Super, że rodzice akceptują zmiany,  jakie zachodzą w moim życiu. Może akceptują to nie do końca właściwe określenie - nie odrzucają mnie, chociaż mogliby. Co jakiś czas dyskutowanie nie zaszkodzi, o ile jest prowadzone w granicach rozsądku.

Okej, tematu lenistwa już nie ruszam. Wiąże się ono bezpośrednio z okłamywaniem siebie, że nie mam na nic czasu. No tak, nie masz na nic czasu... a może jednak masz go tak dużo, aby cały dzień nic nie robić produktywnego ? Pewnie. Później ogarnij się o północy, że jeszcze nic nie zrobiłaś i nastaw sobie wyjątkowo budzik na godzinę czwartą rano. Świetne rozwiązanie! Ani się nie wyśpisz ani nie zdążysz zrobić wszystkiego. Gratulacje, wygrałaś życie.

Potrafię sobie dać słowo w jednej dziedzinie życia, a w innej już nie. Jak powiedziałam sobie, że nie palę papierosów tak nie palę. Jak powiedziałam sobie, że jestem weganką tak jestem. I nie ma żadnego ale. Czemu więc nie mam tak jeśli chodzi o naukę, organizację czasu, żeby spotkać się z przyjaciółkami, znajomymi ? Pojęcia bladego nie mam. Co jest więc ze mną nie tak ? Chyba to jest zwykłe lenistwo, które samodzielnie muszę przezwyciężyć. Nie ma innego wyjścia.

Stworzyłam "Syljens' paper board". Nie ma to trochę sensu nazywać coś takiego paper board. Skleiłam zwyczajnie ze sobą 9 kartek ksero i przykleiłam taśmą do ściany. Przykleiłam już na niej 4 karteczki samoprzylepne, będę ją stopniowo zapełniała. Na tych karteczkach pierdoły motywacyjne (ale pomocne, użyteczne pierdoły), jakieś rysuneczki i cokolwiek bym innego nie wymyśliła - kopalnia kreatywności. Mam też tablicę ze styropianu i na niej będzie wisiał plan lekcji i notatki do szkoły, jakieś plannerki i tym podobne.

Okej, napisanie tego posta poprawiło mi nastrój. Tak więc zrobiłam pierwszy krok w stronę kolejnych zmian. Malutki kroczek to malutki. Ważne, że jest!

Sylwia

Copyright © Syljens , Blogger