Czasami potrzebne jest wyrównanie. Na przykład tuszu w drukarce
Albo jak zjem za dużo kanapek z dżemem (w dwa dni opierniczyłam cały słoiczek, gratulacje Sylwia 😂) to muszę wyrównać bilans kaloryczny, właśnie zrobiłam cardio. Kondycja mi się poprawiła, ukończyłam pierwszy raz cały trening uwzględniając tylko minutowe przerwy, nie wydłużałam do pięciominutowych jak kiedyś XD
Kolejny szczęśliwy dzień! Okazało się, że jeszcze zostało sporo grup do prezentowania okresów geologicznych na geografii. Przez ten weekend się coś dopracuje, nauczy się opowiadać, a nie czytać z kartki i powinna wskoczyć lepsza ocena :D Cieszę się też, że nie zrezygnowałam dzisiaj z pływania. Na jutro około 150 słówek na kartkówkę z angielskiego i chyba tyle. Przydałoby się też poczytać trochę o Cierpieniach Wertera, to jest chyba zbyt smutne, żebym chciała skończyć to czytać. Już na wosie (czy hisie?) "mama" Emilka mi opowiedziała mniej więcej jak to wszystko dalej przebiegało i jak się skończyło. Z samego słuchania miałam łzy w oczach (po kiego grzyba malowałam rzęsy? Mogłam sobie popłakać :')
Trochę się będę bała wracać jutro od fryzjerki XD Powiedziałam mamie, że zamierzam skrócić włosy do ramion...Nic więcej 😂 Ale już dawno mówiłam na jaki kolor chcę sobie pomalować
- "Nieee, będziesz wyglądała jak wiedźma!"
- "Postarzy Cię!" (heh, ale właśnie to sobie obrałam za cel!)
- "Ja kiedyś tak pomalowałam i żałowałam" (ale mamo, ty to co innego, ja to co innego)
A ja wiem, że i tak się każdy przyzwyczai. O!
Przynajmniej będzie coś widać od razu, a nie dopiero kiedy wspomnę, że byłam u fryzjerki. (mam na myśli to moje ostatnie przyciemnianie koloru o jeden, dwa tony)
"A no faktycznie, trochę ciemniejsze!"
Albo ktoś po pół godziny spoglądania na mnie "O, Sylwia! Zrobiłaś coś z włosami."
Taaak. Efekty piorunujące, że patrząc w lustro nie widziałam większej różnicy xD Już nawet nie pamiętam jakie miałam wcześniej, pewnie odrobinę jaśniejsze i tyle hahahah ;P
Jutro piątek, ale nie będę biegała bo:
a) wizytę mam na 15:00, wrócę do domu mega późno.
b) Tak na świeżo to się nie wypada specjalnie pocić, żeby myć drugi raz włosy jednego dnia.
c) Zapewne będę zmęczona po całości.
d) Jak jednak się na coś zdecyduję to może jakiś trening w domu
e) Muszę trochę i tak poprzestawiać trochę plan treningowy (który jak na razie mam w głowie)
d) No tak, najważniejsze. W sobotę rano wyjazd na warsztaty do Lublina i trzeba przeczytać "Panny z Wilka". No i pewnie po bieganiu spałabym jak zabita xD
Dawno widziałam moją przyjaciółkę, przydałoby się nam niedługo spotkać <3 (Kiedyś to się rozwiązywało w niedzielę tak: "Jadę do kościoła, Ola też idzie i się spotkamy, potem wrócę busem" a teraz trzeba kombinować coś innego ;c )
Ej no! Rozpisałam się dzisiaj :D A roboty jeszcze trochę mi zostało :-)
Albo jak zjem za dużo kanapek z dżemem (w dwa dni opierniczyłam cały słoiczek, gratulacje Sylwia 😂) to muszę wyrównać bilans kaloryczny, właśnie zrobiłam cardio. Kondycja mi się poprawiła, ukończyłam pierwszy raz cały trening uwzględniając tylko minutowe przerwy, nie wydłużałam do pięciominutowych jak kiedyś XD
Kolejny szczęśliwy dzień! Okazało się, że jeszcze zostało sporo grup do prezentowania okresów geologicznych na geografii. Przez ten weekend się coś dopracuje, nauczy się opowiadać, a nie czytać z kartki i powinna wskoczyć lepsza ocena :D Cieszę się też, że nie zrezygnowałam dzisiaj z pływania. Na jutro około 150 słówek na kartkówkę z angielskiego i chyba tyle. Przydałoby się też poczytać trochę o Cierpieniach Wertera, to jest chyba zbyt smutne, żebym chciała skończyć to czytać. Już na wosie (czy hisie?) "mama" Emilka mi opowiedziała mniej więcej jak to wszystko dalej przebiegało i jak się skończyło. Z samego słuchania miałam łzy w oczach (po kiego grzyba malowałam rzęsy? Mogłam sobie popłakać :')
Trochę się będę bała wracać jutro od fryzjerki XD Powiedziałam mamie, że zamierzam skrócić włosy do ramion...Nic więcej 😂 Ale już dawno mówiłam na jaki kolor chcę sobie pomalować
- "Nieee, będziesz wyglądała jak wiedźma!"
- "Postarzy Cię!" (heh, ale właśnie to sobie obrałam za cel!)
- "Ja kiedyś tak pomalowałam i żałowałam" (ale mamo, ty to co innego, ja to co innego)
A ja wiem, że i tak się każdy przyzwyczai. O!
Przynajmniej będzie coś widać od razu, a nie dopiero kiedy wspomnę, że byłam u fryzjerki. (mam na myśli to moje ostatnie przyciemnianie koloru o jeden, dwa tony)
"A no faktycznie, trochę ciemniejsze!"
Albo ktoś po pół godziny spoglądania na mnie "O, Sylwia! Zrobiłaś coś z włosami."
Taaak. Efekty piorunujące, że patrząc w lustro nie widziałam większej różnicy xD Już nawet nie pamiętam jakie miałam wcześniej, pewnie odrobinę jaśniejsze i tyle hahahah ;P
Jutro piątek, ale nie będę biegała bo:
a) wizytę mam na 15:00, wrócę do domu mega późno.
b) Tak na świeżo to się nie wypada specjalnie pocić, żeby myć drugi raz włosy jednego dnia.
c) Zapewne będę zmęczona po całości.
d) Jak jednak się na coś zdecyduję to może jakiś trening w domu
e) Muszę trochę i tak poprzestawiać trochę plan treningowy (który jak na razie mam w głowie)
d) No tak, najważniejsze. W sobotę rano wyjazd na warsztaty do Lublina i trzeba przeczytać "Panny z Wilka". No i pewnie po bieganiu spałabym jak zabita xD
Dawno widziałam moją przyjaciółkę, przydałoby się nam niedługo spotkać <3 (Kiedyś to się rozwiązywało w niedzielę tak: "Jadę do kościoła, Ola też idzie i się spotkamy, potem wrócę busem" a teraz trzeba kombinować coś innego ;c )
Ej no! Rozpisałam się dzisiaj :D A roboty jeszcze trochę mi zostało :-)
Ej kurczę! Znalazłam coś fajnego jednak!
I nowego! I na razie niedocenionego i mało popularnego :D Czuję się niczym hipsterka hahahahah ;D
Troye Sivan wrócił ^.^ Yeeeey :D
Tu jest jakaś nowa wersja Blood On The Dance Floor
Mała ciekawostka. Rysownik Jerzy Wasiukiewcz publikuje satyryczne rysunki na stronce na Facebooku pt."Kot Kaczora". Co ciekawe, jest konserwatystą, a ma przy tym zadziwiająco dużo dystansu xD Podoba mi się też ta kreska, sam koncept tego kota.
XDDDDDD
#silverart
Sylwia







