Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poglądy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poglądy. Pokaż wszystkie posty

stycznia 29, 2018

Czy to już miłość ?

Czy to już miłość ?


🔺🔻🔺🔻🔺🔻🔺🔻🔺🔻🔺🔻🔺🔻🔺🔻🔺
Obserwacja nr 1: Zauważyłam, że zapomniałam o Spotify i już co najmniej 2 miesiące z niego nie korzystałam. Już wiem skąd ten muzyczny niedosyt.

Obserwacja nr 2: Kiedy jestem poza domem lepiej się czuję.

Byłam dzisiaj na zakupach w Chełmie i u babci. Zapomnieliśmy zostawić u babci jajek, więc będę musiała jutro pojechać do Chełma znowu, spotkać się z wujkiem i mu je przekazać.

Konfliktowo dzisiaj było u mnie w domu, ale już wszystko w porządku.
Moja wina. Powiedziałam słowa, których nie powinnam. Zachowałam się chamsko, ale przeprosiłam.
Poczułam się głupio dopiero po fakcie, a podczas drogi do miasta w samochodzie panowała martwa cisza jak i podczas robienia zakupów, sytuacja dopiero uspokoiła się kiedy byliśmy u babci.
Dobra, nie wnikając już w szczegóły trzeba się zmienić.
Wyciągnąć wnioski z popełnionych błędów.

🔺🔻🔺🔻🔺🔻🔺🔻🔺🔻🔺🔻🔺🔻🔺🔻🔺


Na niegdyś mojej ulubionej stronce znalazłam ciekawy artykuł, który pozwolę sobie tutaj przeanalizować i skomentować.
Stronka dla nastolatek, nothing special.
Jakieś porady pielęgnacyjne, stylizacje no i oczywiście takie "życiowe tematy".
I jakieś wyznania tak z dupy typu "Mój były mnie prześladuje" czy "Zostałam wykluczona z paczki, bo nie wpłaciłam na WOŚP". Co do tego typu artykułów nie twierdzę, że są zmyślone. Jednak ich treść wydaje się przerysowana i nieco abstrakcyjna co podważa ich wiarygodność.
Chyba, że ludzie z niektórymi ludźmi serio jest coś TAK BARDZO nie tak...

Artykuł, który wypatrzyłam jest czysto no nie wiem...psychologiczny? Ma na celu rozwianie wszelkich wątpliwości dziewczyn, które nie są pewne co do swoich uczuć? To jest kategoria lifestyle czy jak? Sama nie wiem. W każdym razie..

Po czym poznać, że się zakochałaś?

Zaczynając od samego stwierdzenia autora tekstu: W tym wpisie dowiesz się, po czym poznać, że jesteś zakochana.

Okej, wiec przekonajmy się!

#1. Czujesz euforię. Jeśli poznałaś niedawno fajnego chłopaka i od tego czasu masz w sobie tyle radości i energii, że mogłabyś góry przenosić, to najprawdopodobniej świadczy o tym, że jesteś zakochana.

No dobra...twórczyni jak zakładam tego wpisu narzuca pojęcie zakochania się.
Dlaczego ? A to przypadkiem nie jest zauroczenie pierwszym symptomem poznania fajnej osoby, która wydaja nam się atrakcyjna? No hej, na uczucie euforii składa się więcej czynników. Takich jak na przykład brak uczucia zmęczenia, brak uczucia głodu, przychylność ludzi z zewnątrz i sprzyjające warunki w szkole. Nie sądzę, że to musi świadczyć z miejsca o zakochaniu się. To oczywista oczywistość..

#2. Masz motyle w brzuchu. To bardzo częsty objaw zakochania. Skurcze mięśni porównywane do motyli fruwających w żołądku nie dla wszystkich są przyjemne, choć większość osób ma z nimi miłe skojarzenia.

Skurczony żołądek? Może po prostu mało ostatnio jesz i dlatego masz takie odczucia. Skurcze mięśni czego, brzucha ? Bo jednak nie rozumiem czego są te skurcze, wewnętrzne czy zewnętrzne ? Autorka nie sprecyzowała. Tak nawiasem pisząc, z takimi objawami wybrałabym się do lekarza bo to może być coś poważnego. Zakładając, że skurcze mięśni brzucha to może być spowodowane wysiłkiem fizycznym lub nie wiem...ciąża? ;)

#3. Pocą Ci się dłonie. Zakochanie to nie jedynie przyjemności, ale również spora dawka stresu i dylematów (np. ,,czy moje uczucia są odwzajemnione?”). Nic więc dziwnego, że ręce zaczynają się pocić i trząść, szczególnie gdy ON jest w pobliżu.

Problemy z potliwością, a zakochanie się. Doprawdy ciekawe. To częsty objaw osób, które się stresują. Racja, przy osobie która nam się podoba dłonie mogą się pocić. Ale żeby definiować to jako objaw zakochania się ? No please, błagam...Co za nonsens...

#4. Masz wahania nastroju. Z jednej strony totalna euforia, a za chwilę kompletny dołek. Szczególnie często można to zaobserwować u dziewczyn, które kochają bez wzajemności. Miłość to radość, ale nieodwzajemnione uczucie powoduje smutek. To zupełnie normalne.

Wahania nastroju występują często podczas miesiączki to raz. Nie ukrywajmy też, wahania nastroju to coś, z czym wiele osób się zmaga. I nie musi to być objaw zakochania.

#5. Przyspieszone bicie serca. Osoby zakochane bardzo dobrze to znają. Gdy obiekt uczuć znajduje się w pobliżu, serce wali tak mocno, jakby chciało wyskoczyć z piersi.

Znowu wracamy do punktu wyjścia, czyli do momentu precyzyjnego określania uczuć. Przy osobie, która nam się zwyczajnie podoba odczuwa się stres. Stres może wiązać się z przyspieszonym biciem serca. Nie musi to świadczyć o zakochaniu się, hej! Jest przecież też zauroczenie się, to powinno się założyć jako pierwsze. Znowu namawiałabym do dokładniejszych obserwacji, bo to mogą być również problemy zdrowotne i nie powinno się tego lekceważyć.

#6. Myślisz tylko o nim. Zakochana dziewczyna nie umie skupić się na niczym innym niż o obiekt jej westchnień. Nie tylko jej myśli krążą wokół ukochanego, ale również słowa. Można powiedzieć, że jest monotematyczna, ale jest to całkowicie normalne zjawisko.

Mam przez to rozumieć, że jeśli nie myślisz cały czas o obiekcie swoich westchnień to się nie zakochałaś ? No proszę, co za bzdura totalna. W pierwszej chwili osobę zauroczoną cechuje dokładnie to samo co zakłada ten podpunkt - jej myśli skupiają się tylko wokół tej jednej osoby. 

Wnioseczek: Niniejszy artykuł wcale nie rozwiał wątpliwości osoby szukającej odpowiedzi na pytanie: Czy się zakochałam/łem ? Dlaczegoż tak ? Z tego powodu, że przedstawione symptomy wcale nie świadczą o zakochaniu się. Ale jak to ? 
W ten sposób, że zakochanie łatwo jest pomylić z zauroczeniem.

Zauroczenie jest zwykle uczuciem krótkotrwałym, co trzeba zaznaczyć. Jeśli więc szukasz odpowiedzi na takie pytanie kilka dni po poznaniu fajnej osoby, do której potencjalnie możesz coś czuć - twój błąd. Zweryfikowanie uczucia wymaga czasu, co jest kluczem do podejmowania jakichkolwiek działań. W ten sposób rozpada się wiele "związków". Dla przykładu dziewczyna poznaje chłopaka. Ten jej się podoba, kilka dni bez przerwy o nim myśli, wyznaje mu miłość. Ona też mu się podoba wizualnie i trochę z rozmów, więc się parują. Często kończy to się szybkim zerwaniem, bo to skok na głęboką wodę kiedy nie umie się pływać.

Jeśli cię coś boli, rozważ dokładnie czy nie stoją za tym jakieś przyziemne przyczyny. Może stres przed kartkówką? Problemy zdrowotne? Niedożywienie lub nadmiar wysiłku fizycznego? Zakwasy? Kurczę, może być tyle różnych bodźców zewnętrznych, dlaczego akurat autorka wzięła coś takiego pod uwagę ? 

Teraz weźmy pod uwagę, że wszystkie objawy się zgadzają. Zakochanie się czy zwykły przypadek, że wszystko się pokrywa ? Ewentualnie rozważałabym w pierwszej kolejności zauroczenie się. Gdy jednak wszystko co w artykule opisane utrzymuje się przez spory okres czasu, może coś w tym być.

Nie zmienia to faktu, że wpis wprowadza w ewidentny błąd potencjalną czytelniczkę bujającą w obłokach. To, co napisałam w powyższym wniosku nie zostało ujęte przez autorkę lecz zostawione w postaci surowych punktów. Jestem w stanie wyobrazić sobie jak osoba jedna z drugą po przeczytaniu artykułu rzuca stwierdzeniami na prawo i lewo:

- Słuchaj Mariola! Zakochałam się!
- Jak to ? W kim?
- Ano znasz tego Piotrka z 3 klasy co go w sobotę na imprezie poznałam?
- No tak. I co?
- Znalazłam taki artykuł i wiesz co? Wszystko się zgadza! To musi być miłość! No tylko zobacz! *ryp linkiem lub pokazuje na ekranie smartfona czy laptopa* 
- Faktycznie! Słuchaj, musimy znaleźć do niego numer...

Iiii...tak dalej. 

Ten oto komentowany przeze mnie artykuł został wyświetlony (nie wiem ile w tym prawdy) ponad 3000 razy. Jestem niezmiernie ciekawa jaka dziewczyna jest w stanie posługiwać się takimi rzeczami do określania swoich uczuć. Chyba bym zgłupiała gdybym miała weryfikować miłość na podstawie potliwości rąk czy skurczy brzucha 😂 Ano tak... Nie myślę o nim 24/7, więc pewnie wcale się w nim nie zakochałam :'( Nie mam wahań nastroju, nie odczuwam nieopisanej euforii więc na pewno to nie jest miłość! 

Brak słów... takie wpisy nie powinny powstawać. Chyba sama/sam wiesz, co czujesz, nie ? 
Jeśli potrzebny ci do opisywania uczuć miłosnych jakiś wpis z internetu to przykro mi, ale chyba robisz coś źle. Mam nadzieję, że żadna z osób, która przeczytała ten tekst nie wzięła go na poważnie. 

Jak ja to zwykle piszę/mówię: temat-rzeka. Jeszcze jest coś takiego jak konfrontacja zakochania z miłością, ale to już na inny post rozważanie.



stycznia 14, 2018

Dwa miesiące

Zaczynam z dnia na dzień myśleć w inny sposób. Coraz bardziej zastanawiam się nad tym, co robię. Mam potrzebę weryfikowania swoich działań. Jestem przekonana, że jak do tej pory dobrze mi idzie.

Co prawda pewnie rzeczy się nie zmieniają. Nie widzę sensu podlatywania do każdej napotkanej znajomej osoby i wypytywania się co u niej, prowokowania do dyskusji i rozmów. Nie chcę, żeby wiało ode mnie fałszem. Świadomość, że nie każdy musi mnie lubić i że zawsze znajdą się ludzie, który nie rozumieją moich postaw, mają mnie za dzikuskę czy coś w tym rodzaju - nie robi już na mnie wrażenia tak jak przed dwoma miesiącami. Poczułam się w tej chwili jasnowidzką. Dlaczego ? Chciałam napisać takiego posta akurat dzisiaj. I byłam ciekawa, kiedy napisałam pierwszego posta na tym blogu - zupełnie nie pamiętałam kiedy. Pomyślałam, że może gdzieś mniej więcej po dziesiątym to było, może akurat dwa miesiące temu, ale tak tylko gdybam, pewnie się mylę. Właśnie sprawdziłam to, akurat dwa miesiące temu napisałam pierwszy wpis.
Co za szalony przypadek!

Wracając do tematu, zauważam zmiany w mojej psychice, poglądach, postrzeganiu świata. Coraz częściej porównuję Sylwię z dzisiaj do Sylwii z poprzednich lat. Dalej jednak mam kilka istotnych problemów, które wymagają rozwiązania. Oraz żal do siebie, że wiem jak się tych kłopotów pozbyć, ale brakuje mi motywacji do działania między innymi.

Odkładam wiele spraw na bok, a później wszystko się kumuluje i momentalnie przestaję sobie dawać z tym radę. Jak bardzo jestem szczera wobec ludzi tak bardzo często okłamuję samą siebie. Dziwne, prawda ? Dlaczego więc to robię ? Z prostego powodu - kłamstwo jest wygodne.

Nie działa to u mnie jednak w ten sposób, że wygodne jest dla mnie okłamywanie ludzi, nie! Jestem tym typem człowieka, który nie znosi mieć czegokolwiek lub kogokolwiek na sumieniu. Kiedy mam świadomość, że kogoś uraziłam, zrobiłam komuś w jakiś sposób krzywdę lub zdenerwowałam kogoś - czuję się z tym fatalnie. Prowadzi to do tego, że ciągnie mnie do jak najszybszego wyjaśnienia zaistniałej sytuacji. Mając coś na sumieniu miewam też problemy ze snem, ale to już rzadkość i w sytuacjach dużej wagi jak na przykład poważna kłótnia z przyjaciółką. Najgorzej jest wtedy, kiedy nie wiem z jakiego powodu osoba żywi do mnie urazę (a nie chce tego wyznać). W każdym razie nawet takie konflikty potrafię rozwiązać, tak mi się oczywiście wydaje, podczas szczerej rozmowy.

Okłamuję siebie w perfidny sposób samej sobie wmawiając, że nie mam na nic czasu. Zwyczajnie nie potrafię się sobie przyznać "Syśka, ty masz problem z umiejętnym gospodarowaniem czasem!". Chwila, chwila... Czyż nie właśnie to zrobiłam ? Tak, teraz przyznałam się, że mam z tym problem.

Dużo czasu pochłonęły mi na przykład dzisiaj żywe dyskusje z rodzicami. Okej, to akurat jest fajne. Odkryłam też, że lubię rozmawiać z tatą. Można się z nim dogadać bez przekrzykiwania się, wymienić się poglądami. Super, że rodzice akceptują zmiany,  jakie zachodzą w moim życiu. Może akceptują to nie do końca właściwe określenie - nie odrzucają mnie, chociaż mogliby. Co jakiś czas dyskutowanie nie zaszkodzi, o ile jest prowadzone w granicach rozsądku.

Okej, tematu lenistwa już nie ruszam. Wiąże się ono bezpośrednio z okłamywaniem siebie, że nie mam na nic czasu. No tak, nie masz na nic czasu... a może jednak masz go tak dużo, aby cały dzień nic nie robić produktywnego ? Pewnie. Później ogarnij się o północy, że jeszcze nic nie zrobiłaś i nastaw sobie wyjątkowo budzik na godzinę czwartą rano. Świetne rozwiązanie! Ani się nie wyśpisz ani nie zdążysz zrobić wszystkiego. Gratulacje, wygrałaś życie.

Potrafię sobie dać słowo w jednej dziedzinie życia, a w innej już nie. Jak powiedziałam sobie, że nie palę papierosów tak nie palę. Jak powiedziałam sobie, że jestem weganką tak jestem. I nie ma żadnego ale. Czemu więc nie mam tak jeśli chodzi o naukę, organizację czasu, żeby spotkać się z przyjaciółkami, znajomymi ? Pojęcia bladego nie mam. Co jest więc ze mną nie tak ? Chyba to jest zwykłe lenistwo, które samodzielnie muszę przezwyciężyć. Nie ma innego wyjścia.

Stworzyłam "Syljens' paper board". Nie ma to trochę sensu nazywać coś takiego paper board. Skleiłam zwyczajnie ze sobą 9 kartek ksero i przykleiłam taśmą do ściany. Przykleiłam już na niej 4 karteczki samoprzylepne, będę ją stopniowo zapełniała. Na tych karteczkach pierdoły motywacyjne (ale pomocne, użyteczne pierdoły), jakieś rysuneczki i cokolwiek bym innego nie wymyśliła - kopalnia kreatywności. Mam też tablicę ze styropianu i na niej będzie wisiał plan lekcji i notatki do szkoły, jakieś plannerki i tym podobne.

Okej, napisanie tego posta poprawiło mi nastrój. Tak więc zrobiłam pierwszy krok w stronę kolejnych zmian. Malutki kroczek to malutki. Ważne, że jest!

Sylwia

Copyright © Syljens , Blogger