Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miesiąc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miesiąc. Pokaż wszystkie posty

stycznia 31, 2018

The end of styczeń/o zauroczeniu?

The end of styczeń/o zauroczeniu?

W ten ostatni dzień pierwszego miesiąca nowego roku wpadłam na taki pomysł ze zrobieniem podsumowania tego miesiąca. Przez cały miesiąc, codziennie pisałam posty.
Dla tych, którzy nie czytali wszystkich postów ze stycznia myślę, że coś przydatnego - takie swego rodzaju hmmm...streszczenie(?) głównych tematów, myśli przewodzących wpisom. Dzień po dniu. Może coś kogoś akurat zainteresuje i postanowi przeczytać ? Każdy dzień jest podlinkowany.

1 stycznia: O szczerości.
2 stycznia: O włosach, Amy Winehouse i askowa ankieta.
3 stycznia: Niewyspanie.
4 stycznia: Odpowiedzi z aska, zdjęcia z instagrama, które mi się podobają oraz askowa ankieta.
5 stycznia: Rozdwojenie emocjonalne xD
6 stycznia: O zrozumieniu i współczuciu.
7 stycznia: Energiczna i zmotywowana!
8 stycznia: 3 zdjęcia, 3 piosenki i filmik od Łukasza.
10 stycznia: O tym, że trochę się u mnie działo, 2 piosenki i 3 zdjęcia z fajnego insta.
11 stycznia: Miszmasz totalny, czyli jak mi przebiegł dzień, muzyka i zdjęcia z instagrama.
12 stycznia: Nowe włosy, 3 piosenki.
13 stycznia: Fajny dzień, a jednak coś mnie w nim zdołowało..
14 stycznia: Podsumowanie po równo dwóch miesiącach (na tamtą chwilę) prowadzenia bloga. Głównie o tym co się zmieniło, a co nie.
15 stycznia: Dołek, auć.
16 stycznia: Podniesienie się z dołka.
17 stycznia: O askowych hejtach, które się nagle ni stąd ni zowąd wysypały i czy warto się niemi przejmować ;P
18 stycznia: Porażka na geografii hahah
19 stycznia: Podsumowanie uciążliwych pięciu dni tygodnia, 4 piosenki i 2 selfiaki.
20 stycznia: Jednak cały tydzień okazał się przeklęty, więc pocieszałam się muzyką.
21 stycznia: Zaczęły mnie inspirować..tumblr girls ? XD No może bez przesady, ale jednak złapałam nadziei, że nowy tydzień będzie lepszy!
22 stycznia: I już jest lepiej!
23 stycznia: Jak na 23, w którym zawsze szukam czegoś nie tak, faktycznie...coś nie poszło xD
24 stycznia: Czy ja potrafię uciąć sobie krótką drzemkę ? Ehhh... ;)
25 stycznia: Smuteczki, koteczki..
26 stycznia: Refleksje dotyczące moich słabości XD / Ale dobrze, że je zauważam i tłumię w zalążku!
27 stycznia: Wszystkiego namieszane/ale nie od czapy!
28 stycznia: Mini recenzje nowych, popowych teledysków.
29 stycznia: Moje przemyślenia dotyczące artykułu dotyczącego zakochania się z młodzieżowej stronki internetowej.
30 stycznia: Dostałam od wujka książki, spędziłam czas z Kasią.

Ufff... Taka niepozornie wyglądająca lista, a jednak sporo czasu zajęło mi jej sformułowanie.
Liczę w duszyczce, że ktoś skorzysta może i coś sobie looknie jak mu się spodoba 😇

Ja wiem, że nikomu się nie chce wchodzić na mojego aska - oszczędzę więc trudu szukania wczorajszych askowych..zarzutów? Sama nie wiem jak to nazwać ;D

Przypomnę, 29 stycznia napisałam posta na temat tego artykułu:




Lekcja numer 1: Tak, wiem. "Sylwia, przestań się unosić." Pracuję nad sobą cały czas i staram się jak tylko mogę udzielać odpowiedzi na poziomie. Uczę się opanowywać emocje i z dnia na dzień widzę postępy. Z resztą, nie należę do osób konfliktowych, gdy widzę swoją szkodę czuję się niekomfortowo i robię wszystko, żeby ją naprawić.

Stawiam więc pytanie, na które sama postaram się odpowiedzieć.

Co osoba niebędąca nigdy w związku może wiedzieć o miłości?

Odpowiadam: tyle samo, co osoba będąca w związku czy osoba, która była w związku chociaż raz w życiu. Czy odpowiedź na to pytanie wydaje się absurdalna ? Moim zdaniem nie jest. Każdy doświadczył w życiu miłości chcąc nie chcąc. Mam na myśli miłość rodziców do dzieci przede wszystkim, ale nie tylko. Biorąc pod uwagę dzieci w domu dziecka, oddane tam za małego też w pewien sposób doświadczają miłości - trzeba mieć serce, żeby się nimi zajmować. W tej chwili mam na myśli opiekunki z takich ośrodków. Okey, może źle to określiłam, że każdy bo zależy do jakiego domu dziecka się też trafi... Miłość trudny temat, faktycznie. Niepotrzebnie też ruszyłam temat miłości ogólnie pojętej. 

Skupmy się więc na miłości romantycznej, łączących dwoje kochających się ludzi. 
To tak jakby powiedzieć, że "Co osoba, która nigdy nie doświadczyła w życiu przemocy fizycznej może o niej wiedzieć i bronić tym samym osób dotkniętych przemocą domową?"Albo jak można twierdzić, że osoba nigdy niebędąca w związku nigdy nie poczuła niczego większego do drugiej osoby? Czy to, że ktoś nie jest związany z kimś świadczy o tym, że nigdy się nie zauroczył lub ba! Zakochał ?
Uważam, że wiem na temat miłości sporo, ponieważ posiadam umiejętność wnikliwej obserwacji. Jestem świadkiem związków, przeczuwam też co się może rozpaść, a co nie. 

To co napisałam na temat artykułu nie jest zbytnio niczym odkrywczym, bo kiedy jest się zakochanym po prostu się to wie. Kiedy jest się zauroczonym - też. Nie sposób jest pomylić te uczucia, byłam zauroczona i wiem, co piszę. Zauroczenie jest faktycznie uczuciem intensywnym, niczym żyleta przeszywającym ciało, łudząco podobnym do zakochania - trzeba to przyznać.

Co czułam będąc zauroczona? 
Może to kogoś zaskoczy, nie dostrzegałam wad drugiej osoby. Często ten symptom przypisuje się zakochaniu - wtedy to się podobno jest w stanie zaakceptować każdą, nawet najbardziej straszną, odrażającą wręcz wadę obiektu westchnień. I tak, tak było. 
Za zauroczeniem idzie jednak jakiś ultra ostry bodziec. Może to być jedna cecha charakteru lub całokształt wizualny zewnętrzny. Mam na myśli, że albo cię kręci, dla przykładu czyjaś rozmowność lub imponuje zwyczajnie wygląd zewnętrzny.
Charakterystyczne jest też stałe rozmyślanie o tej osobie, coś co wprowadza w ewidentny błąd - twój mózg chce sobie to skojarzyć z zakochaniem. Tak, od razu z zakochaniem.

Jesteś w stanie robić głupstwa z powodu uczucia, które cię wewnętrznie miażdży i ryje ci psychikę? Proszę, powstrzymaj się i zastanów. Za jakiś czas możesz się śmiać z siebie lub nawet żałować tego - i to bardzo. 
Lub nawet nie żałować bo wiesz...z powodu zauroczenia też można chcieć zakończyć swoje życie.

Ważne też jest to, czy znasz obiekt zainteresowań - tak go/ją nazwijmy - od dłuższego czasu (i nagle to uczucie ni stąd ni zowąd się ujawniło w natężeniu tak ogromnym, że byłoby w stanie wysadzić niejedną elektrownię) czy znacie się tylkooo z widzeniaaa lub może raz widziałeś/łaś go/ją na ulicy.
Zastanawiałam się nad tym, jak wyglądałoby moje życie gdyby udało mi się stworzyć z tą osobą związek. Wyobraziłam to sobie bez najmniejszego problemu, dalej byłam cała w skowronkach, wniosek - ten sposób na zweryfikowanie uczucia może nie działać.
Zazdrość? To też występuje w przypadku zauroczenia.
Zauroczenie też może być spowodowane chęcią zakończenia etapu bycia samotnym.
Czujesz się osamotniona/osamotniony? Widzisz dookoła siebie tyle szczęśliwych par, więc możesz być podatny/podatna na urok jakiejś osoby, nie ważne nawet kto to by był.
O tym, czym jest zauroczenie mogę pisać i pisać. Wiem tylko tyle, że byłam tak zdeterminowana do zrobienia wszystkiego, a teraz nie mogę uwierzyć w to, co się wtedy ze mną działo. Miazga totalna.
I tu już dochodzę do stwierdzenia.
No...KRÓTKO TO TRWAŁO!
Więc najlepiej moim zdaniem warto zastanawiać się nad tym, co się robi. Warto też czekać, czas pokazuje czym jest to niezidentyfikowane uczucie. Zakochanie to stan długi, zauroczenie - krótki, ale uwaga - wbrew pozorom intensywny i pełen złudzeń.
Poznaj najpierw osobę, z którą chcesz stworzyć związek. Kiedy już uznasz, że wiesz o niej na tyle dużo, że faktycznie to jest ten stan będący zakochaniem - well done!

Ktoś się w tym momencie odezwie ,,No dobra, ale nie byłaś wiec nigdy zakochana!"
W tym momencie już nic się nie odzywam, bo może jestem? 
Nauczyłam się przez tamtą sytuację wiele, teraz już wiem na czym to polega i co robić, a czego nie robić. Stosuję się też do tych rad, których udzieliłam powyżej. Więc kurczę, każdy odbiera wszystko inaczej, a z takiego głupiego artykułu można napisać referat po prostu.

* Chciałabym tylko zaznaczyć, że odczuwałam wszystkie symptomy przez autora artykułu mające rzekomo świadczyć o zakochaniu. 
I nie fuck, to NIE BYŁO zakochanie.
Tyle w temacie.

Jeśli dotrwałaś/dotrwałeś do tego momentu wpisu - moje gratulacje! ^.^

Copyright © Syljens , Blogger